Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej klauzuli o przetwarzaniu danych osobowych.

Rozumiem
Działania

Polonia była, jest i będzie

12 lutego o godzinie 18:00 i 20:00 zapraszamy do Dworca Morskiego w Gdyni na polską premierę filmu dokumentalnego „Czwarta dzielnica". Jego twórców – reżysera Adriana Prawicę i współscenarzystę, Rafała Muskałę poprosiliśmy o kilka słów na jego temat.

„Czwarta dzielnica" to film o początkach Polonii amerykańskiej. Co oznacza jego tytuł?

Rafał Muskała: "Czwarta Dzielnica" to film o milionach osób, które przybyły do Chicago na przełomie XIX i XX wieku. Przypłynęli tu ponieważ Polski nie było na mapie świata. To właśnie tu, w Stanach Zjednoczonych zbudowali swoją ojczyznę. "Czwarta Dzielnica" oznacza więc Chicago, które swego czasu miało tak dużą populację Polaków, że stanowiło czwartą – obok trzech zaborów – część nieistniejącego kraju.

Skąd ten temat? Był podyktowany osobistą potrzebą poszukiwania źródeł obecności polskiej społeczności w USA?

Adrian Prawica: Tak. Cały projekt od pierwszego momentu był dla nas osobisty i bardzo w niego wierzyliśmy. Chcieliśmy przedstawić historię Polaków w Ameryce i w Chicago w innym świetle niż mówi się dziś na ten temat. Wielu z nas zna kogoś kto był w Ameryce lub mieszka w Ameryce. Moim zdaniem, jest to ważne, aby poznać tę historię – do dziś łączy ona Polaków w Chicago z Polakami w Polsce.

RM: Polacy w Stanach Zjednoczonych mają bardzo długą i bogatą historię. Jest ona niestety przez wielu pominięta. Szczególnie historia tych, których już nie ma. Chcieliśmy ją zachować – dla nas i dla następnych pokoleń. Ważne jest, żebyśmy pamiętali i byli świadomi tego, jak głęboki ślad pozostawiliśmy w historii Ameryki.

Czy praca nad dokumentem wpłynęła na Wasz obraz Ameryki i Polonii amerykańskiej?

AP: Oczywiście. Jako twórcy, musieliśmy się kompletnie w tym temacie zanurzyć przez kilka lat i w większości, odkrywaliśmy historie, o której sami nie wiedzieliśmy. Po zwiedzeniu wielu miast i historycznych miejsc osobiście byłem pod ogromnym wrażeniem. Czuje się bardzo dumny z tego, że amerykańskie Chicago w jakimś sensie jest też naszym, czyli polskim miastem. Polacy razem z innymi grupami etnicznymi je zbudowali i nasze ślady są tutaj widoczne do dziś.

RM: Dzięki "Czwartej Dzielnicy" zrozumiałem tęsknotę za ojczyzną. Miliony osób wsiadając na statek wiedziało, że jest to bilet w jedną stronę i prawdopodobnie nigdy już nie zobaczą swojego domu. Podobnie jest dzisiaj. Część osób nie ma możliwości powrotu, a wielu z nich tęskni. To daje wiele do myślenia.

Co Panów zdaniem powinni o Polonii amerykańskiej wiedzieć Polacy mieszkający w kraju, a czego mogą dowiedzieć się z filmu „Czwarta dzielnica"?

AP: Moim zdaniem Polacy w naszej ojczyźnie powinni wiedzieć, że historia USA ma w sobie część naszej historii. Jesteśmy na tym kontynencie od jego początków i zapisaliśmy się w najważniejszych rozdziałach amerykańskiej historii.

Historia USA to historia emigracji i dotyczy również Polaków.

RM: Polacy nad Wisłą powinni przede wszystkim wiedzieć, że Polonia była, jest i będzie. Mocne korzenie i zachowanie tradycji jest silniejsze od amerykanizacji – o tym też mówi "Czwarta Dzielnica". Film podkreśla polskość oraz to, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, aby ją zachować.

Film będzie miał swoją polską premierę w Muzeum Emigracji w Gdyni, dopiero potem pokażą go polskie telewizje. Jaki był odbiór filmu wśród Polonii?

AP: Wspaniały. Jako twórcy nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji publiczności aż do pokazu. Pomysł pomysłem, budżet budżetem, ale wszystko tak naprawdę jest jednym wielkim ryzykiem i zagadką dopóki nie odbędzie się pokaz. To pierwszy taki projekt zrealizowany przez producentów z Chicago i nie mieliśmy pojęcia, czy widzowie polubią nasz film czy wyjdą w środku seansu. Jestem zadowolony, że wszyscy zostali i miałem okazje przez nasze wszystkie pokazy w USA poznać setki ludzi, którzy dzielili się swoimi wspomnieniami – czasami nawet trzy godziny po zakończeniu seansu.

RM: Bardzo emocjonalny. Łzy i wzruszenie były dowodem utożsamienia się z milionami osób, które wyemigrowały za chlebem. Każdy emigrant to osobna ludzka historia. To budziło wspomnienia wśród oglądających. Część z nich przypominała sobie opowieści dziadków o ciężkiej podróży. Część z nich nigdy nie była świadoma, jak wiele przeżyli nasi przodkowie. We wszystkich jednak budowała się polska tożsamość i duma z bycia Polakiem.


Mapa strony

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej klauzuli o przetwarzaniu danych osobowych.

Rozumiem